Na początek drobna uwaga – nie jest to infantylny
poradnik o tym, jak być modną. To wartościowa książka, która wskazuje, jak
radzić sobie z zalewającą nas bylejakością. Jak czerpać z życia to, co
najlepsze i robić to w dobrym stylu. I co
najważniejsze – przypomina, żeby celebrować codzienność, nawet najprostsze
czynności, bo przecież „[…] nie ma takiej
chwili, która byłaby za mało ważna, żeby dobrze ją przeżyć”.
Sama historia nieokrzesanej Amerykanki mieszkającej
u wytwornej paryskiej rodziny może wydawać się dość naiwna, a niektóre porady
dziwne czy banalne. Jeśli jednak
pominiemy te drobne niedociągnięcia, przeczytamy całość z przyjemnością, a przy
okazji zwrócimy uwagę na rzeczy pozornie błahe, które mogą podnieść jakość
naszego życia.
„Nie
oszczędzaj swoich najlepszych rzeczy na później. Używaj ich na co dzień”
Dotyczy zarówno przedmiotów codziennego użytku jak i
ubrań, a nawet piżamy. Jest to bardzo trafna uwaga, jestem pewna, że większość
z nas (ja owszem) ma skłonności do odkładania tych najlepszych rzeczy na
szczególną okazję. A jak wiadomo, szczególna okazja ma to do siebie, że zdarza
się rzadko. Nasze najładniejsze rzeczy leżą i się kurzą, zamiast umilać nam
życie na co dzień.
Jeśli zdarza Ci się jeść w biegu albo pochłaniać
obiad jednocześnie oglądając telewizję, przeglądając Internet i robić pięć
innych rzeczy na raz, ta książka jest dla ciebie. Autorka przypomina, jak ważne
jest to, by celebrować posiłki i cieszyć się nimi, zwracać uwagę na to, co jemy
i wybierać rzeczy dobrej jakości. Często nie przywiązujemy też wagi do
sposobu podania posiłku, a zjedzenie zachęcająco wyglądającego śniadania może
poprawić nam humor w deszczowy poranek. Nawet w poniedziałek.
Znajdziemy też oczywiście kilka słów na temat
jakości, ograniczania konsumpcji i impulsywnych zakupów na rzecz tych
przemyślanych, pomysły na to, jak w trochę inny sposób spędzać wolny czas i
odkrywać codzienne przyjemności. Mimo prostej formy książka daje do myślenia i
inspiruje, dlatego jeśli ktoś się jeszcze nie zapoznał, warto sięgnąć.