poniedziałek, 15 lutego 2016

Slow fashion. Modowa rewolucja | Joanna Glogaza



Bloga Joanny śledzę chyba od początku jego istnienia, z zainteresowaniem śledziłam proces przemiany, zarówno charakteru strony, jak i podejścia autorki do prezentowanych przez nią tematów. Bardzo podoba mi się kierunek, który obrała Joanna i koncepcja slow fashion oraz slow life zdecydowanie jest mi bliski. Dlatego też z ogromną przyjemnością sięgnęłam po książkę „Slow fashion. Modowa rewolucja”. Hasło przewodnie: „Kupuj mniej, wyglądaj lepiej”, zdecydowanie oddaje istotę omawianych treści. Nie jest to jednak typowy poradnik posługujący się utartymi sloganami, które ładnie brzmią, ale są bardzo trudno lub wręcz zupełnie niewykonalne dla przeciętnego czytelnika, który ma prawdziwy problem z nadmiernym kupowaniem. Autorka przedstawia w książce własną drogę – nie tylko przeprowadzenia czytelnika przez trudny proces „odgruzowywania szafy” przetestowany na sobie, ale przede wszystkim opisuje, w jaki sposób zmieniało się jej podejście przedmiotów.


W mojej szafie nie ma miejsca na bylejakość

Książka, podzielona jest na dwa główne działy. „Baza” to dziewięć rozdziałów o szybkiej modzie i jej skutkach - nie tylko tych globalnych, ale przede wszystkim o typowym problemie większości z nas – przepełnionych szaf, pełnych wątpliwej jakości i urody ubrań. Znajdziemy tu również rozdział najbardziej praktyczny ze wszystkich: „Porządki w szafie”, który jest szerokim i kompleksowym opisem tego, jak mądrze uporządkować garderobę. Nie chcemy przecież wyrzucać wszystkiego. Joanna proponuje więc, aby skupić się na każdej rzeczy z osobna i odnośnie każdej z nich odpowiedzieć sobie (szczerze!) na trzy pytania:

1. Czy noszę tę rzecz regularnie? 
2. Czy odczuwam prawdziwą przyjemność, kiedy mam ten strój na sobie? 
3. Czy czuję się w niej najlepszą wersją siebie?

Pytania te, z pozoru banalne, pomagają nam pozbyć się przedmiotów, które, zamiast umilać nam życie, są dla nas problematyczne, a ich używanie nie sprawia nam przyjemności. W konsekwencji często stają się tylko ciężarem i powodem stresu. W trakcie porządków zalecany jest więc radykalizm. W tym rozdziale autorka podpowiada również typowe wymówki, którymi usprawiedliwiamy pozostawienie danej rzeczy. To nie tylko „przyda się”, ale kompleksowy zestaw argumentów, o których często nie myślimy na co dzień, a które przychodzą nam do głowy przy oglądaniu każdego ubrania z osobna. Jak często zostawiamy coś, w czym co prawda w ogóle nie chodzimy, ale przecież było drogie i żal wyrzucić? A może obawiamy się, że przez małą ilość ubrań na pewno znacznie ograniczy się nasz wybór i w konsekwencji i tak za jakiś czas będziemy zmuszeni dokupić wszystko, co teraz wyrzucimy? Spokojnie, książka przewiduje takie usprawiedliwienia – na te i kilka innych znajdziemy odpowiedź, która, w co być może trudno uwierzyć, obali nasze teorie i sprawi, że łatwiej będzie pożegnać się z rzeczami, które darzymy sentymentem.

Nie co kupować?, ale czy kupować?

Co ważne, cały proces przedstawiony w książce nie ma charaktery sezonowego sprzątania zagraconej garderoby, które polega na układaniu i przekładaniu wszystkiego z miejsca na miejsce i robienia miejsca na nowe, modne ubrania. Analiza prezentowanych w książce argumentów i przykładów pozwala nam naprawdę zmienić nasz sposób myślenia o przedmiotach i ich znaczeniu. Musimy sobie uświadomić, ze ta góra ubrań zalegająca w szafie to tylko kłopot - prawdziwy problem leży jednak w naszym nastawieniu do zakupów. Coraz popularniejsze obecnie zainteresowanie miejscem pochodzenia danej rzeczy, zwracanie uwagi na wykorzystywanie ekologicznych materiałów czy bojkot marek, które nie zapewniają pracownikom godziwych warunków zatrudnienia jest co prawda godne pochwały, ale w szerszej perspektywie raczej mija się z celem. Skomplikowana sieć powiązań między firmami produkującymi dla największych marek, zatrudnianie podwykonawców, zaopatrywanie w materiały to często kwestie tak zawiłe, że niemal niemożliwe do zweryfikowania przez przeciętnego kupującego. Dlatego, lepszym rozwiązaniem, na który mamy realny wpływ, jest ograniczenie zakupów. Nie zastanawiajmy się nad tym, czy lepiej wybrać koszulkę z organicznej bawełny, czy zwykłą – zadajmy sobie pytanie, czy naprawdę potrzebujemy kolejnej.

Styl to sztuka odejmowania, nie dodawania

Bardzo spodobał mi się powyższy cytat, doskonale oddaje bowiem proces budowania (nie szukania!) własnego stylu. To zajęcie długotrwałe i pracochłonne, ale jednocześnie niezwykle przyjemne. Musimy tylko uświadomić sobie, co podoba nam się naprawdę, a co jest tylko chwilową zachcianką napędzaną przez gazety i blogi. Najważniejszy jest nasz styl życia, nie ma przecież nic gorszego niż posiadanie góry ubrań, których nie nosimy, bo zwyczajnie nie mamy gdzie. Lepiej kupić mniej rzeczy, ale naprawdę dobrej jakości, w których czujemy się 100% sobą Autorka książki sprawnie przeprowadza nas przez proces budowania stylu, wskazuje, na co należy zwracać uwagę i co jest kluczowe przy określaniu tego, jak chcemy wyglądać. Jednym z najistotniejszych kwestii jest wygoda. Nie ma sensu kupować niewygodnych, ale szałowych butów, w których nie potrafimy i prawdopodobnie nigdy nie będziemy w stanie chodzić. Co z tego, że będziemy je mieć, skoro nigdy ich nie włożymy, a jeśli nawet, to przypłacimy to bólem i stresem.


Uzupełnienie podstawowej części książki stanowią „Dodatki”. To krótkie wywiady oraz praktyczne wskazówki, m.in. o zakupach w secondhandach, wybieraniu ubrań dobrej jakości czy praniu. Podsumowując, „Slow fashion. Modowa rewolucja” to wartościowy poradnik na temat tego, jak zbudować wartościową garderobę, która naprawdę będzie nam służyć. Joanna Glogaza, opierając się na własnych doświadczeniach, pomaga czytelnikowi całkowicie zmienić nastawienie do zakupów, mody i posiadanych rzeczy. Niektórym może się to wydawać śmieszne, ale gromadzenie i zbieractwo dla wielu osób naprawdę stanowi ogromny problem, a książka nie tylko sprawnie przeprowadza przez proces sprzątania, ale co najważniejsze – inspiruje i zmusza do przemyśleń.

sobota, 24 października 2015

Lekcje Madame Chic | Jennifer L. Scott




Na początek drobna uwaga – nie jest to infantylny poradnik o tym, jak być modną. To wartościowa książka, która wskazuje, jak radzić sobie z zalewającą nas bylejakością. Jak czerpać z życia to, co najlepsze i  robić to w dobrym stylu. I co najważniejsze – przypomina, żeby celebrować codzienność, nawet najprostsze czynności, bo przecież […] nie ma takiej chwili, która byłaby za mało ważna, żeby dobrze ją przeżyć”.

Sama historia nieokrzesanej Amerykanki mieszkającej u wytwornej paryskiej rodziny może wydawać się dość naiwna, a niektóre porady dziwne  czy banalne. Jeśli jednak pominiemy te drobne niedociągnięcia, przeczytamy całość z przyjemnością, a przy okazji zwrócimy uwagę na rzeczy pozornie błahe, które mogą podnieść jakość naszego życia.

„Nie oszczędzaj swoich najlepszych rzeczy na później. Używaj ich na co dzień”

Dotyczy zarówno przedmiotów codziennego użytku jak i ubrań, a nawet piżamy. Jest to bardzo trafna uwaga, jestem pewna, że większość z nas (ja owszem) ma skłonności do odkładania tych najlepszych rzeczy na szczególną okazję. A jak wiadomo, szczególna okazja ma to do siebie, że zdarza się rzadko. Nasze najładniejsze rzeczy leżą i się kurzą, zamiast umilać nam życie na co dzień.

Jeśli zdarza Ci się jeść w biegu albo pochłaniać obiad jednocześnie oglądając telewizję, przeglądając Internet i robić pięć innych rzeczy na raz, ta książka jest dla ciebie. Autorka przypomina, jak ważne jest to, by celebrować posiłki i cieszyć się nimi, zwracać uwagę na to, co jemy i wybierać rzeczy dobrej jakości. Często nie przywiązujemy też wagi do sposobu podania posiłku, a zjedzenie zachęcająco wyglądającego śniadania może poprawić nam humor w deszczowy poranek. Nawet w poniedziałek.

Znajdziemy też oczywiście kilka słów na temat jakości, ograniczania konsumpcji i impulsywnych zakupów na rzecz tych przemyślanych, pomysły na to, jak w trochę inny sposób spędzać wolny czas i odkrywać codzienne przyjemności. Mimo prostej formy książka daje do myślenia i inspiruje, dlatego jeśli ktoś się jeszcze nie zapoznał, warto sięgnąć.

czwartek, 11 czerwca 2015

Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków | Marta Sapała




Książka z gatunku tych, po lekturze których nie sposób chociażby na chwilę się zatrzymać. Zastanowić, przemyśleć, zwrócić uwagę na rzeczy z pozoru nieistotne. Marta Sapała zwraca uwagę na ważną kwestię: konsumpcję. Z pomocą jedenastu rodzin z różnych zakątków Polski (jedna z Islandii) autorka postanawia przeprowadzić eksperyment. Co ważne, trwający aż 12 miesięcy. Chociażby z tego względu książka niesie ogromną wartość. Nie jest to bowiem pobieżna relacja opisująca zwyczaje zakupowe polskich rodzin, nie ma wniosków wyciągniętych na postawie krótkiego researchu. Jest rzetelna obserwacja, uczestnictwo, bieżące relacjonowanie każdego z dwunastu długich miesięcy.

Czy „mniej” w jednej dziedzinie oznacza „więcej” w innej?

Podoba mi się też wieloaspektowość książki, sporo ciekawych myśli i trudnych pytań pozostawionych bez odpowiedzi. M. Sapała nie wydaje sądów, nie ocenia uczestników. Na przykładach pokazuje nie tylko plusy radykalnego ograniczenia konsumpcji, ale również wiele jego minusów. Co ciekawe, często najbardziej kłopotliwe, a po jakimś czasie zwyczajnie męczące staje się tłumaczenie innym, dlaczego ktoś nie kupuje. A otoczenie owszem – zadaje pytania, nie dowierza, nie widzi sensu. Sporą wartość niesie także duża różnorodność grupy biorącej udział w eksperymencie. Są single i rodziny z dużych miast, matka samotnie wychowująca córki czy rodzina z trójką dzieci mieszkająca na wsi przy wschodniej granicy Polski. Jednym słowem – duże rozbieżności: stylu życia, potrzeb, zarobków. Każdy stara się jak najbardziej ograniczyć konsumpcję, kombinując na różne sposoby. Są więc prowizoryczne ogródki zakładane na balkonach, zbieranie owoców z rosnących dziko drzew i przerabianie ich na wszelkie sposoby, transakcje wymienne, zbieranie resztek z pól czy też szukanie jedzenia na śmietnikach. Bohaterowie pokazują, że owszem, da się przeżyć, nie kupując. Często jest to jednak okupione takim wysiłkiem i jest tak czasochłonne, że klasyczna transakcja z użyciem pieniądza wydaje się bardziej opłacalna.

Pomiędzy „nie chcę” a „nie mogę” jest przepaść.

Po książkę na pewno warto sięgnąć, ze względu nie tylko na sam opis zmagań uczestników podczas Roku bez zakupów. „Mniej” porusza naprawdę wiele istotnych kwestii – od błyskawicznie zmieniających się trendów w modzie i wszystkich konsekwencjach szybkiej i taniej mody, przez celowe skracanie życia sprzętów przez producentów aż do wychowania dzieci w świecie ogarniętym przez manię kupowania. M. Sapała analizuje sytuację ubogich, których życie, a nie eksperyment zmusza do nie-kupowania, przytaczając wiele liczb i statystyk, przedstawia też regulacje prawne dotyczące m. in. korzystania z owoców zieleni miejskiej. Znajdziemy w niej również wiele inspirujących pomysłów , miejsc i imprez związanych z tematyką slow. Jest to pewnego rodzaju drogowskaz dla aspirujących minimalistów, na pewno nie podręcznik. Brak radykalnych stwierdzeń - że coś trzeba, należy, wolno, nie wolno. Nie ma zakazów, nakazów, są przemyślenia, czasami wręcz same zaproszenia do przemyśleń kierowane do czytelnika. 

Autor: Marta Sapała
Strony: 415
Rok: 2014

wtorek, 10 lutego 2015

Biała księżniczka | Philippa Gregory



Biała księżniczka jest piątą z kolei powieścią wchodzącą w skład cyklu Wojna Dwu Róż. Tytułową księżniczką jest Elżbieta York, której małżeństwo z królem Henrykiem VII rozpoczyna w Anglii panowanie dynastii Tudorów.

Losy tytułowej księżniczki od początku wydają się tragiczne. Jej ukochany, król Ryszard III, ginie w bitwie pod Bosworth, a korona przechodzi w ręce Henryka Tudora, pochodzącego z wrogiego rodu. Elżbieta sama określa siebie jako jeden z łupów wojennych nowego króla. Ślub księżniczki i króla pozornie stanowi połączenie zwaśnionych dynastii, w rzeczywistości jednak nie kończy wojny o tron. W książce znajdziemy, jakże znamienne dla pióra Philippy Gregory, szczegółowe opisy życia na dworze, obfitującego w tajemnice, spiski, zdrady i nieoczekiwane zwroty akcji.

Elżbieta York przedstawiona jest jako postać tragiczna, nieustannie rozdarta wewnętrznie. Z jednej strony pozostaje całkowicie lojalna wobec kobiety, którą kocha i podziwia - swojej matki Elżbiety Woodvile, która nigdy nie pogodzi się z utratą panowania i za wszelką cenę będzie starała się obsadzić na tronie kogoś z rodu Yorków. Z drugiej strony, stara się pozostać wierna mężowi, nie chce, by jej synowie stracili prawo do korony. Elżbieta zdaje sobie sprawę, jaką rolę się jej przypisuje i sumiennie wykonuje obowiązki księżniczki, a później królowej Anglii.
Bohaterem, który wysuwa się na pierwszy plan jest Henryk VII Tudor. To również bohater nieszczęśliwy, rozdarty. Na pierwszy rzut oka widać, że zupełnie brak mu pewności siebie, zdobył dla siebie koronę Anglii, ale nie potrafi odnaleźć się w roli władcy. Panicznie boi się utraty panowania, każdego z potencjalnych dziedziców więzi, każdą rebelię krwawo tłumi. Gdy pojawiają się plotki o rzekomym pretendencie do tronu, strach Henryka przeradza się w obsesję. "Młodzik" ukrywający się za granicą jest niczym duch, o którym nie potrafi zapomnieć. Mimo, że bohater zdobył tron, nigdy tak naprawdę nie zaznał szczęścia. Podobnie jak Elżbieta, Henryk również zdominowany jest przez matkę. Małgorzata Beaufort po trupach dąży do osiągnięcia celu, wydaje rozkazy i tak naprawdę rządzi dworem. Jej ambicją jest zdobycie i utrzymanie przez Tudorów korony za wszelką cenę, przez co umacnia jeszcze obsesję króla.

Biała księżniczka to powieść historyczna, w której fakty i prawdziwe postaci przeplatają się z fikcją. Philippa Gregory opiera powieść na własnych domysłach, stara się rozwikłać zagadki, których nie wyjaśniają historyczne źródła. Doskonale oddaje przy tym klimat epoki, opisy zwyczajów, strojów, posiłków obfitują w szczegóły, stając się dzięki temu bardzo realistycznie. Lektura sprawia, że niejako przenosimy się na angielski dwór. W porównaniu z innymi książkami autorki, które do tej pory przeczytałam, w Białej księżniczce wątek polityczny wyraźnie dominuje. Wiele miejsca poświęca się oczekiwaniu na pretendenta do tronu, tajemniczemu "młodzikowi" i zwalczaniu buntów, przez co miejscami książka wydaje się nieco nużąca (nudna?). Z czasem jednak nabiera tempa i pojawia się wiele zaskakujących zwrotów akcji, dlatego warto przebrnąć przez tę nudniejszą część.

Tytuł oryginalny: The White Princess
Autor: Philippa Gregory
Wydawnictwo Książnica, 2014
Strony: 456

wtorek, 27 stycznia 2015

Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś




Tytuł: Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś
Tytuł oryginalny: How to Be Parisian Wherever You Are: Love, Style and Bad Habits
Autorki: Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas
Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2014
Strony: 263


Zostajemy w Paryżu. Chcąc przybliżyć sobie trochę tajemnicę kultowego stylu paryżanek, sięgamy po pozycję stworzoną przez ikonę. Caroline de Maigret to uosobienie francuskiego szyku. Oryginalna, nieoczywista uroda, nonszalancki ubiór, potargane włosy i bardzo zdrowe podejście do życia. Zachęcona wywiadem przeczytanym w jednej z gazet, postanowiłam sięgnąć po książkę.
Składa się ona z pięciu głównych części, całość rozpoczyna się ogólnymi refleksjami, przez przegląd tytułowych złych nawyków, o stylu i miłości. Na zakończenie dostajemy od autorek kilka „paryskich rad”. Jest dużo zdjęć, cytatów, różnego rodzaju list. Ogólnie książka sprawia wrażenie dość chaotycznej, co ma na pewno nawiązywać do jednej ze sztandarowych cech paryżanek. Ciągłego tekstu jest niewiele, jeśli już, to czyta się go łatwo i szybko. Jak to z poradnikami bywa, całość przeczytamy w jakieś dwie godziny.
„Nie nosimy, broń Boże, podróbek. Imitacja luksusu jest nie do przyjęcia”
W książce znajdziemy odpowiedź na chyba każde pytanie, jakie możemy sobie zadać zastanawiając się nad fenomenem francuskich kobiet. Jest o tym, czego w szafie paryżanki nie znajdziemy, co zamawiać i jak się zachowywać na pierwszej randce, jak dbać o kultowy już „artystyczny nieład na głowie”, czyli jak sprawić, żeby nasza fryzura sprawiała wrażenie, że absolutnie nic z włosami nie robiłyśmy. Co ciekawe, oprócz oczywistych kwestii związanych z modą, urodą i szeroko pojętym stylem życia, w książce znajdziemy też kilka konkretnych porad na temat przyjmowania gości, zachowania na imprezie, organizowania ślubu czy domowej biblioteki. Jest też kilka przepisów kulinarnych i opis zabaw towarzyskich.

„Wybierz sobie coś, co wszyscy lubią – operę, kocięta, truskawki – i... nie kryj się z tym, że tego nie znosisz”
Jak więc być tytułową paryżanką? Całość napisana jest z ogromnym humorem, a z książki wyłania się obraz dziewczyn pełnych sprzeczności, z wielkim dystansem do siebie, które ten typowy francuski szyk trochę wyśmiewają. Pokazują, że nie są idealne i co ważne, wcale nie starają się być. Dbają o to, by sprawiać wrażenie nonszalanckich, wyluzowanych, takich nie do końca ogarniętych. Na pewno nie lubią przesady i sztuczności. Nie podążają ślepo za modą, pojawia się nawet określenie, że śledzą trendy po to, by później ich unikać.

Z książką na pewno warto się zapoznać, od razu jednak radzę przygotować się na sporą dawkę humoru. Znajdziemy w niej kilka ciekawych porad i fajnego, zdroworozsądkowego podejścia do życia (i mody), jest też dużo raczej żartobliwych wtrąceń. Między innymi cała strona na temat:
 „Paryżanka zawsze znajdzie jakiś powód, by przysiąść na ławce”.





sobota, 3 stycznia 2015

Paryż

 


Tytuł: Paryż
Autor: Edward Rutherfurd
Wydawnictwo Czarna Owca 2014
strony: 943

Dzisiaj znów przenosimy się do Francji. Jestem właśnie po lekturze 943-stronicowej powieści z Paryżem w tle. Książka długa, dużo postaci i wiele różnych wątków. Nieoczywista chronologia. Wszystko to sprawia, że czasami można trochę się pogubić.

Ale od początku. Paryż to powieść historyczna. Autor przedstawia w niej losy sześciu rodzin: rewolucjonistów Le Sourd, arystokratycznego rodu de Cygne, rodziny Blanchardów, mocno związanej ze światem sztuki, Gasconów, wywodzących się z biednej dzielnicy Montmartre'u, a także rodziny Renardów i Jacobów. Chociaż losy członków poszczególnych rodzin opisywane są osobno, z czasem odkrywamy liczne powiązania między nimi. To, co wydarzyło się w przeszłości, często ma wpływ na losy bohaterów bardziej współczesnych. Mocno niechronologiczny układ rozdziałów jest dodatkowym utrudnieniem. Dlatego niezbędne jest dołączone do książki drzewo genealogiczne opatrzone datami. Sama bardzo często do niego wracałam, w natłoku wątków i postaci jest naprawdę przydatne.


Autor przedstawia w powieści wydarzenia od 1261 roku aż do roku 1968. Każdy rozdział dotyczy innego roku, dzięki czemu jesteśmy w stanie wszystko sobie jakoś uporządkować. 8 rozdziałów dotyczy wieku XIX, 12 rozdziałów to wiek XX. Sześć pozostałych rozdziałów to lata wcześniejsze, opisane jednak nie na początku, ale gdzieś pomiędzy. Autor często urywa ciekawy wątek, by przenieść nas daleko do przeszłości. Dzięki temu książka nie wydaje się nudna. Chronologiczny opis losów wielu bohaterów na przełomie tylu lat mógłby okazać się nieco przytłaczający.

Co ważne, losy fikcyjnych osób przeplatają się bardzo często z postaciami historycznymi. Jest oczywiście Ludwik XIV, Robespierre, Gustaw Eiffel, Coco Chanel, Claude Monet, Ernest Hemingway. Jesteśmy też świadkami wielu ważnych wydarzeń: jeden z bohaterów pomaga przy budowie wieży Eiffla, inni biorą udział w rewolucji, czy walczą z Niemcami podczas wojny. Poruszone są kwestie religijne i polityczne. Wszystko to dzieje się na ulicach Paryża. Bohaterowie zabierają nas często w podróż po mieście. Od bazyliki Sacre-Coeur na Montmartre, Moulin Rouge, Lasek Buloński, cmentarz Pere-Lachaise i wiele, wiele innych.

Miasto miłości. Miasto marzeń. Miasto przepychu. Miasto świętych i mędrców. Miasto zabawy.
      Ściek niegodziwości .
Słowa te stanowią wprowadzenie do książki i doskonale oddają jej treść.

Mimo sporej objętości powieść czyta się szybko i łatwo, jeśli pominiemy zawiłości związane z postaciami. Na początku każdego rozdziału warto więc rzucić okiem na drzewo genealogiczne i odszukać datę, żeby umiejscowić sobie daną postać. W książce znajdziemy dużo faktów i ciekawostek z historii Paryża, co szczególnie mi się podobało.

piątek, 26 grudnia 2014

Francuski szyk! Zostań własną stylistką



Od lat fascynuje mnie zjawisko francuskiej elegancji, dlatego bardzo chętnie sięgam po wszelkie pozycje oscylujące wokół tego tematu. Książka Francuski szyk! Zostań własną stylistką Isabelle Thomas i Frédérique Veysset trafiła do mnie przypadkowo – natknęłam się na nią przeglądając w Internecie zakładkę Nowości lokalnej biblioteki. Byłam przygotowana na sporą ilość rysunków, może zdjęć i stosunkowo niewiele tekstu, to w końcu poradnik o modzie. Nie pomyliłam się – tekstu nie ma zbyt dużo, dużą rolę odgrywają ilustracje. Ale jakie! Zdjęcia są g-e-n-i-a-l-n-e, są doskonałą pokazują to, o czym traktuje tekst. Widzimy więc stylowe Francuzki w najlepszym wydaniu - ubrane często w klasyki, ale zestawione w doskonały sposób.

Autorki bardzo sprawnie przygotowują czytelniczkę do procesu odnajdywania własnego stylu. Podkreślają, jak ważna jest zmiana nastawienia do życia, mody, wyglądu, zakupów. Zwracają uwagę na kwestię wyboru między jakością ubrań a ich ilością, co jest kluczowe przy kompletowaniu wartościowej garderoby. Domeną Francuzek jest właśnie zwracanie szczególnej uwagi na jakość materiałów i staranne wykonanie rzeczy, dzięki czemu zawsze wyglądają pięknie. Po lekturze można też wysnuć wniosek, że to właśnie bazowanie na kilku rzeczach doskonałej jakości jest podstawowym wyznacznikiem tytułowego szyku. W książce odnajdziemy odpowiedzi na wiele ważnych pytań, które często nasuwają nam się gdy myślimy o naszym wyglądzie. Czy warto kupować hity sezonu? Czy naprawdę muszę mieć w szafie małą czarną, trencz i baleriny? Autorki starają się też krytycznie ocenić popularne stereotypy, podpowiadają, jak urozmaicić (niewielkim kosztem!) codzienne stylizacje. Proponują też wiele ciekawych alternatyw dla nudnych zakupów w sieciówkach zlokalizowanych w wielkich galeriach handlowych. Wartościowym elementem książki są na pewno wywiady z ludźmi ze świata mody i kultury, którzy wyrażają własne zdanie na temat tego, co tak naprawdę oznacza francuski styl i co stoi u jego podstaw.

Mimo pozornie infantylnych treści, książka porusza moim zdaniem istotne kwestie. W dobie niepohamowanej konsumpcji, nieustannie zmieniających się trendów, masowości, warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić nad jakością, niepowtarzalnością i świadomą konsumpcją. Podejście prezentowane w książce jest mi bardzo bliskie, dlatego zgadzam się z większością przedstawionych w niej przemyśleń i porad. Dodatkowo, jest naprawdę ładnie wydana, a zdjęcia i same stylizacje są moim zdaniem obłędne. Polecam wszystkim, nie tylko zainteresowanym tematyką mody!